← Archiwum

Repassage

Jan Lubicz Przyluski

Oto motto wystawy: Anarchia jest wynikiem pożądania nierozłącznie związanego z gatunkiem. Zboczeniem jest tylko dla tego, który wzbrania się dostrzec, że niekiedy jedynym wyjściem jest realizacja marzeń.(André Nataf)

Anarchia Repassage

Jan Przyłuski

13-07-2001

Anarchia Repassage W warszawskim CSW, w podziemiach i na dziedzińcu Zamku Ujazdowskiego, na spotkanie z Wami, na interaktywną konfrontację, zabawę i obserwację czekają prace Elżbiety i Emila Cieślarów - eksperymentatorów, klasyków awangardy, wiecznych rewolucjonistów sztuki. „Sztuka to sztuka; sztuka to funkcja; sztuka to dzieło; sztuka to bussiness; sztuka to fetysz; sztuka to utopia”. Wszystko się kręci. A jednak się kręci!

Dla Cieślarów obrazem świata jest po prostu karuzela. Ona doskonale uzmysławia chaotyczną, nieuporządkowana naturę rzeczywistości. W niej dostrzegalny jest nieustający ruch i nigdy nie przewidywalna zmiana konfiguracji znaczeń, wartości i postaw. Bo od początku poszukiwań twórczych zajmuje Cieślarów sprawa konstytuowania się tych trzech tworów ludzkiego umysłu, które pozwalają nam się porozumiewać. W Galerii Repassage sztuka płynnie łączyła się z życiem nie tylko dlatego, że taka była idée fix awangardy lat siedemdziesiątych – zaangażowanej i mocno konceptualnej, a przede wszystkim demistyfikującej wzory społeczne i cywilizacyjne ograniczenia. W Galerii Repassage równolegle do niedostępnych wtedy w Polsce badań prowadzonych przez Barthesa czy Lévi-Straussa, idee zachodnich myślicieli były realizowane i doświadczane w licznych performance’ach. Na rytualnych herbatkach dyskutowane były kwestie najświeższe, zagadnienia kultury i sztuki, które ukradkiem przeczytane przez jednego szczęśliwca w paryskiej księgarni, „sprawdzano”, testowano, przechodzono opisywane przez antropologów egzotyczne szamańskie inicjacje oraz eksperymenty dotyczące ludzkiego widzenia.

Po doświadczeniu Galerii, po odważnym proteście przeciw opresji ze strony reżimu i absurdom rzeczywistości posierpniowej, Cieślarowie wyjechali do Francji. Początkowo mieszkali w Paryżu, później osiedli w urokliwej alpejskiej wiosce, gdzie pracują i mieszkają do dziś. Przez wszystkie te lata przedziwnie i harmonijnie zarazem udaje im się łączyć egzystencjalną refleksję i filozoficzną zadumę (jaka przenika interaktywne, choć drewniane (sic!) rzeźby Elżbiety czy sączy się z ilustracji Emila do jego prawie dwudziestopięcioletnich badań nad światłem i kolorami) z myślą społeczną i polityczną. Wystawa Anarchia Repassage spaja te dwa zdawałoby się sprzeczne porządki w jedność. Wprowadza nas w świat doświadczeń najżywszej awangardy tamtych lat w Polsce, z której obok Cieślarów wyszli między innymi Grzegorz Kowalski (jeden z pierwszych artystów bodyartu, nauczyciel Katarzyny Kozyry), Roman Woźniak (dziś dyrektor Teatru Akademia), „Słoma” Słomiński (znany artysta i bębniarz), nieżyjący już performer Krzysztof Jung oraz rzeźbiarze: Wiktor Gutt, Waldemar Raniszewski czy współpracujący z Repassagem dziś zaliczany w poczet głośnych na świecie artystów polskich Sławomir Belina.

Z drugiej strony wystawa ta to obraz osobistej długiej, czterdziestoletniej i niesłychanie różnorodnej drogi twórczej: zaangażowanej i indywidualistycznej, politycznej i osobistej, kontestującej i pełnej radości życia. Warto zastanowić się, dlaczego po tylu latach, kiedy już mamy demokrację, dawni kontestatorzy nie zawieszają swojej demistyfikującej działalności, lecz nadal unaoczniają nam dzisiejsze absurdy. Na pytanie dlaczego „Anarchia” i dlaczego stale komentujący polityczną rzeczywistość Cieślarowie teraz cytują Proudhona i odpowiadaja pytaniem: „A w czym tu działać?”, jeśli rzeczywistość społeczna skompromitowana jest korupcją, głupotą i martwotą intelektualną. Kiedy wyrzuca się Andę Rottenberg, kiedy robi się zamieszanie w Poznaniu, usuwa Piotra Szubetra z Królikarni, a Jeglińskiego z Łodzi, to chyba o społecznym wymiarze sztuki można mówić tylko jako o „kociokwiku” a jedyną odpowiedzią dla poszukujących musi być anarchia.