← Archiwum

Schechner

Jan Lubicz Przyluski

Richard Schechner

Przyszłość rytuału

Oficyna Wydawnicza Volumen, 2000

Tłumaczenie: Tomasz Kubikowski

Dziedzina: nauki społeczne

Numer Latarnika: 2001/24

Ilość stron: 270

Recenzuje: Jan Przyłuski

Na początku była zabawa.

Byt jest zabawą, a powszechna praca jest tylko jedną z wielu rzeczywistości wyciętych z niej, jak herbatnik z rozwałkowanego ciasta.

Książka Richarda Schechnera to nie tylko znakomity materiał dla teatrologów i antropologów widowisk. To również etnograficzny kąsek, kronikarski prawie wysiłek badacza ludzkich zachowań w wielu odległych zakątkach świata, który w połączeniu z filozoficzną refleksją zogniskowaną na rytuale owocuje ogólnohumanistyczną kosmologią. Można powiedzieć, że książka ta subtelnie oddala nas od zachodniego kartezjańsko-newtonowskiego paradygmatu, snując ponadkulturową nić ludzkiego doświadczenia. Punktem wyjścia jest widowisko i rytuał (mówiąc językiem autora sztuki performatywne), a więc ściśle wyznaczony krąg specjalistycznych zagadnień, celem - uchwycenie prymarnych procesów naszej świadomości, pojęcie głębi naszego rozumienia i doświadczania.

Do współczesnej refleksji nad kulturą, należy dodać obok heideggerowskiej mowy ezoterycznej, derridiańskiego dekonstrukcjonizmu czy myśli Jeana Baudrilliarda nową teorię przedstawień - Victora Turnera i jego ucznia Richarda Schechnera, którzy przez swoje dramaturgiczne ujęcie nie pozwalają na całkowite odklejenie się sfery opisu rzeczywistości od niej samej. Dramat, lub raczej "szerokie spektrum" przedstawień dramatycznych obejmujące niemal całą przestrzeń kulturową (rozrywkę, uzdrawianie, kształcenie i rytualizację) przez swą naturę najbliższy jest bezpośredniemu doświadczeniu każdego człowieka, wyrasta bowiem z praxis międzyludzkiej interakcji. Nie trzeba cytować Szekspira, by unaocznić jak głęboko metaforyka teatralna wpisana jest w europejski dyskurs opisu rzeczywistości, a jak wiemy od Huizingi nie jest to jedynie cecha zachodniego języka sztuki i nauki.

Schechnera z autorem Homo ludens łączy jednak przede wszystkim podstawowa dla nich obu kategoria zabawy. W Przyszłości rytuału jest ona kluczowa dla interpretacji rozmaitych form rytualnych - czy mowa o indonezyjskim teatrze cieni Wajang kulit, święcie Wachma Yaqui w New Pueblo w Arizonie, czy ulicznych protestach politycznych w Chinach, Berlinie Zachodnim. Esej Ulica jest sceną, oparty na performatywnej analizie wydarzeń na placu Tian’anmen w czerwcu 1989 roku, wielkiego spontanicznego rytuału, którego autor był bezpośrednim świadkiem, jest dzisiaj tekstem klasycznym zarówno dla antropologii widowisk jak psychologii społecznej. W sposobie ujęcia wszystkich opisywanych rytuałów, śledzeniu wpływów pierwiastka ludycznego, badaniu procesów społecznych jako dramatów, a rytuałów bądź to jako praktyk odgrywających i legitymizujących ład (swoistych wentyli bezpieczeństwa dla systemowego porządku) bądź też jako zwiastunów kryzysu tego ładu, pozostaję Schechner wiernym uczniem swego mistrza Victora Turnera oraz zorientowanej kulturoznawczo szkoły dramaturgicznej, którą tworzyli między innymi - wspomniany już Huizinga, Goffman, Caillois. Pojęcia rytuału, choć bliskie jest Schechnerowi rozumienie Turnera i Grotowskiego (ten związek duchowo-intelektualny podkreślony jest w Przyszłości rytuału kilkakrotnie), nie podejmuję się on redefiniować na potrzeby czasu, i zdaje się patrzeć nań etologicznie. Tak jak Konrad Lorenz i Julian Huxley.

Tym co czyni myśl Schechnera prawdziwie oryginalną i nośną jest reinterpretacja zabawy oraz odnalezienie jej fundamentalnych składników w indyjskiej filozofii i w rytuale Ramlili, który mimo że egzotyczny i obcy stał się źródłem nowej schechnerowskiej kosmologii. Ramlila w indyjskim Ramnagarze, dziesięciodniowy rytuał ku czci Ramy, już od lat fascynuje Schechnera zarówno jako teoretyka (profesora Tisch School of the Arts i Uniwersytetu Nowojorskiego, szefa The Drama Review) jak i praktyka teatru (reżysera i twórcę legendarnej The Performance Group). Tylko przez pryzmat tego indyjskiego doświadczenia i jego filozoficznych korzeni dostrzec można logiczny ciąg, w którym zabawa stała się kluczem do zamka każdej kultury i każdej ontologii. Schechner polemizuje z Schutzem, który twierdzi, że archetypem naszego doświadczenia rzeczywistości jest "świat powszechnej pracy". Według niego archetypem tym jest oczywiście zabawa. Ona stanowi podstawę, wzorzec, matecznik wszelkich doświadczeń (...) Byt jest zabawą, a powszechna praca jest tylko jedną z wielu rzeczywistości wyciętych z niej, jak herbatnik z rozwałkowanego ciasta.

Sądzimy, że bajka i zabawa to sprawy dzieciństwa - pisał Fryderyk Nietzsche - o , jakimiż krótkowidzami jesteśmy! Jak gdybyśmy w jakimkolwiek wieku mogli żyć bez bajki i zabawy! Nazywamy i odczuwamy je wprawdzie inaczej, ale w tym właśnie dowód, iż chodzi o to samo - gdyż i dziecko odczuwa zabawę jako swoją pracę i bajkę jako swoją prawdę. Jeśli więc "chodzi o to samo", to różnica zdaję się ograniczać tylko do sfery interpretacji, nie działań lecz myśli.

W Totemie i tabu Freud, odkrywając swoistą analogie między szamanem, artystą, dzieckiem i obłąkanym zauważa, że jedną z charakterystycznych cech tychże jest ich niewzruszone przekonanie o "wszechmocy myśli" tworzących świat, w którym "rzeczy ustępują miejsca swoim przedstawieniom", świat rzeczy (rzeczy-wistość) znika w cieniu swojego obrazu, w schopenhauerowskim przedstawieniu, wielopoziomowej grze fikcji, w krainie Iluzji.

"Bajka" z powyżej cytowanego tekstu Nietzschego to przecież zwyczajnie fikcja, maja –przywoływane wielokroć przez Schechnera sanskryckie określenie złudy i iluzji. "Zabawa" to starohinduska lila, dżoker w talii neuroantropologicznych kart (Turner), drugi czynnik odpowiedzialny za rozmnażanie się rzeczywistości, dowód na płynność granicy między rzeczywistością a przedstawieniem, życiem a sztuką, symulacją a simulacrum. Tymczasem Schechner nie jest bynajmniej wielbicielem Baudrillarda i nie pozostaje na krytycznej pozycji komentatora końca czasów. Dostrzega raczej naturalną cykliczność czasu i to, że po jednym obrocie zaczyna się kolejny, nie kończący się kołowrót zdarzeń. Czytajcie!