← Archiwum

Świdzinski

Jan Lubicz Przyluski
Świdzinski

Jan Lubicz Przyłuski

(tekst powstał przy okazji projektu/mobilnej wystawy The Knot)

Sztuka kontekstualna odkryta przez Jana Świdzińskiego ma swoje przełożenie na rzeczywistość. Neguje istnienie jednej rzeczywistości, propaguje ich wielość.

Każdy przynajmniej raz słyszał o istnieniu wszechświatów równoległych. Ta idea pochodzi pośrednio z języka fantastyki, a jej źródła tkwą w największej rewolucji naukowej, przemianie doby Renesansu. Wtedy Giordano Bruno wziął na siebie zadanie wyciągnięcia z teorii Kopernika jej radykalnych konsekwencji. Temu, co odkryła astronomia, postawił pytania: a co to dla mnie zmienia? Jaka z tego wynika wizja mojej rzeczywistości, naszej rzeczywistości? Wielość światów, wielość wizji. Dokonał się krok od zamkniętego świata do nieskończonego wszechświata. Kościół zwalzał wtedy naukę z tą samą zawziętością co mistykę, obie bowiem opierały się na indywidualnym doświadczeniu, podważały każdą ideologię władzy.

W sztuce współczesnej pluralizm pojawił się stosunkowo późno. Awangardy raczej rywalizowały między sobą, grupy znajomych artystów zwalczały innych o odmiennym stylu i innym sposobie definiowania sztuki i jej praktykowania. Sale awangard w Tate dobrze pokazują to zjawisko. Do absurdu doszło kiedy do definiowania sztuki wzięli się logicy i semiotycy logiczni, a część artystów podjęła rozważania w tej konwencji. Do czasu sztuki kontekstualnej jej twórca Jan Świdziński bardzo głęboko wszedł w lingwistyczne i semiotyczne analizy, po to by zrozumieć i zorientować się w tej materii. Kiedyś tancerz, malarz i grafik, oddał się tekstom i badaniu zawiłości języka. Język sztuki i język logiki nie mogły iść ze sobą w parze aż do czasu teorii wielości, do momentu ogłoszenia logiki pluralistycznej i wielowartościowej. Z tego Świdzinski wyciągnął konsekwencje których bali się inni. Był dobrze poinformowany o ty co aktualnie dzieje się w sztuce światowej a także w krytyce tej sztuki w rodzącej się nowej sytuacji. Ogłosił swoje odkrycie skromnie, w formie małej broszury-manifestu wydanej w Lund. Nadał jej tytuł „Manifest sztuki kontekstualnej“. 1976 rok.

I wtedy się zaczęło. Z wieloma oporami, znacznie od niego bardziej światowi mysliciele (n.p. z kręgu Art and Language) powoli spuszczali z tonu. Konceptualizm był zbyt oddalony od sytuacji, od tego, co się dzieje wokół nas, nie uwzględniał (lub prawie nie uwzględniał rzeczywistości kontekstu). Sztuka była wyłącznie postrzegana jako tekst do interpretacji. To, co znajdowało się poza tym tekstem, wokół niego, było ignorowane. To, co doprowadziło do powstania takiej a nie innej realizacji, co stworzało sytuację odbioru, sposób podania, osobę artysty, jej interpersonalne relacje, a przede wszytskim to, co SZTUKA TA ROBI, CO ZMIENIA W RZECZYWISTOŚCI – niektórym wydawało się bez znaczenia. Wykoncypowany, ekstremalnie logiczny, hiperscjentystyczny, odrzucał interpretacje. Tekst sztuki nierzadko wydawał się mniej interesujący niż sposób jego wystawienia, okoliczności powstania, osobliwości procesu. Można powiedzieć, że po jakimś czasie okazało się, że sztuka kontekstualna znalazła swój odpowiednik w mediach sztuki – tą forma okazała się sztuka akcji. Performance, wcześniej happening, złączyły podejście społeczne z sytuacjonizmem. Z tego wywodzi się większość obecnie praktykowanych form w sztuce, jak dzisiejszy performance, sztuka site specific, interwencje, community art, „sztuka przebywania ze sobą“. Praktycznie wszyscy znaczacy dziś artyści są w pewnym sensie artystami kontekstualnymi. Papież konceptualizmu Joseph Kosuth porzucił logiczny scjentyzm i od lat promuje sztukę antropologiczną. Świdziński nie poprzestał jednak na samym pisaniu małymi sytuacjami,. Zajął się skupił się na zdarzeniach pzede wszystkim międzyludzkich. Odrzucił logikę dominacji, binaryzm centum-peryferia, jednocześnie stworzył światowe spotkania sztuki performance. Dzięki sztuce kontekstualnej Jana Świdzińskiego świat sztuki stał się wieloscią światów i przestrzenią nieskończonych możliwości kreacyjnych.

Jan Świdziński i Jan Lubicz Przyłuski w mieszkaniu/pracowni państwa Świdzińskich w

Warszawie podczas zdjęć

Jesteśmy zaplątani

2010

Zapis rozmowy z Janem Świdzińskim, film powstał na wydarzenie w Galerii Nizio “Imieniny Jana” we współpracy z Kubą Szrederem.